O autorze
Czołowa Agencja Managerska w kraju, reprezentująca interesy blisko 50 zawodowych sportowców, w tym wielu Reprezentantów Polski - m.in. piłkarzy (Łukasz Piszczek, Adrian Mierzejewski, Arkadiusz Głowacki, Paweł i Piotr Brożek, Artur Sobiech, Patryk Małecki i inni) oraz skoczków narciarskich. Agencja specjalizuje się w zarządzaniu karierą sportowców, marketingu sportowym i od kilku lat jest jednym z głównych graczy na piłkarskim rynku transferowym dotyczącym polskich piłkarzy. Współpracuje z najlepszymi klubami na świecie, a łączna wartość transferowa reprezentowanych przez nią piłkarzy to obecnie ponad 34 mln euro (wg portalu transfermarkt.de).

Polska koprodukcja na miarę Oskara

Podczas gdy cały filmowy świat żyje dziś podsumowaniem filmowej gali Oskarów, w niemieckich mediach sportowych dominuje temat świetnej polsko-niemieckiej (ko)produkcji, która premierę miała wczoraj w kategorii najlepszy mecz nieanglojęzyczny. Co prawda, w tym wspaniałym przedstawieniu grało kilkudziesięciu aktorów, a statystowało aż kilkadziesiąt tysięcy osób, ale na najwyższe słowa uznania zasłużyła trójka skromnych „aktorów” z Polski.

Łukasz Piszczek, Kuba Błaszczykowski i Robert Lewandowski, bo tak się nazywają, już od mniej więcej dwóch lat utrzymują się na topie piłkarskiego świata, co rusz dostając nominację do Złotych Globów… tffuu, znaczy jedenastki kolejki Bundesligi i Reprezentacji Narodowej. W niemieckiej lidze radzą sobie wyśmienicie i tak jak wczoraj (2 bramki i 3 asysty autorstwa naszych rodaków), często sami przesądzają o losach meczów. Stanowi to świetną analogię do tegorocznych Oskarów, które przywołałem w tytule. Oto bowiem, dowiedzieliśmy się dziś, że w dobie kina 3D, niesamowitych efektów specjalnych i nieograniczonych pieniędzy, najlepszą produkcją roku wybrano cudownie skromny film czarno-biały i to w dodatku niemy!

I niech to będzie prorocze, że w tym samym dniu prestiżowy niemiecki „Kicker” pisze (w wolnym tłumaczeniu), że defensywę Hannoveru rozmontowała polska koprodukcja (czyli gra trójki Polaków). Oto bowiem okazuje się, zupełnie jak w świecie filmowym, że piłkarze rodem znad Wisły wcale nie muszą być, jak powszechnie uznawano, czarno-biali i niemi w swoim piłkarskim rzemiośle. Wręcz przeciwnie – potrafią błyszczeć nie mniej niż kolportowana wczoraj w Kodak Theatre statuetka.

Miejmy nadzieję, że do kapitalnej dyspozycji kolegów z Dortmundu dostosują się niedługo kolejni zawodnicy i udowodnimy, że piłka w naszym kraju odrabia straty poniesione w ostatnich dziesięcioleciach. Tego życzymy Reprezentacji, Klubom i poszczególnym zawodnikom. A „Artystę” szczerze polecamy, mimo że bliższy naszej pracy jest także dobry film pt. „Moneyball”.

Dawid Chylaszek
Sports Marketing Manager
BMG-SPORT
Trwa ładowanie komentarzy...